A taka ciekawostka…

Cóż, moda na screeny i inne „dokumenty” pewnie szybko nie minie. Na pewno jednak nie publikowałbym powyższego, gdyby nie bufonada spod znaku „Kocham Gliwice”. Okazuje się, że w Gliwicach wydarzeniem dnia może być np. moja pozytywna odpowiedź na zaproszenie p. Marka Berezowskiego na Facebooku. No cóż, jakie człek ma horyzonty, takie rzeczy dla niego ważne. No to zrewanżowałem się „udokumentowanym” akcesem Pani Niny Drzewieckiej do grona lubiących… InfoPoster. Ot, takie towarzyskie przeszpiegi albo chęć podpatrzenia, jak się to u lepszych robi:))

Po tymże „okazaniu” Pani Nina grono przyjaciół opuściła. Bez żalu po żadnej stronie, jak mniemam:)

Published in: on 26/07/2012 at 8:29 pm  3 Komentarze  

Po co jest Facebook w Urzędzie Miejskim?

Są rzeczy, które zdecydowanie nadają się do mediów, ale są i takie, które nie mają wystarczającej wagi, choć nie znaczy to, rzecz jasna, że nie należy ich przedstawiać. Zwłaszcza wtedy, gdy świadczą o złych praktykach tam, gdzie należy oczekiwać tych najlepszych.

Z tytułu wynika, że chodzi o Urząd Miejski. Oczywiście nasz, gliwicki. Z uśmiechem raczej dobrotliwym, niż złośliwym przedstawiam dziś prawdziwy rarytas. Rzecz dzieje się na prywatnym profilu jednej z urzędniczek (w godzinach pracy, bowiem nie śmiałbym tu zajmować się jej czasem prywatnym), którą to urzędniczkę wdzięcznym zapytaniem nagabuje radny Koalicji dla Gliwic Jan Pająk. Urzędniczka najwyraźniej jest zajęta, bowiem po dość długim czasie odpowiada za nią (rzecz jasna w godzinach pracy)… kierująca Promocją Nina Drzewiecka. Pan Jan, jak widzimy, nie traci rezonu i ucieka w dość filozoficzną i nieodgadnioną frazę…

Rzecz cała dzieje się w poniedziałek, a więc tuż po powrocie Pani Drzewieckiej z delegacji. Jak widać promocja miasta jest bardzo absorbująca… Pozostając w żartobliwym, wakacyjnym tonie, radnych Koalicji upraszamy o nieprzeszkadzanie w pracy urzędniczkom magistratu…

Nie zawsze jednak jest tak zabawnie. Facebook służy w magistracie nie tylko do wakacyjnych rozmów towarzyskich (by nie powiedzieć lipcowych flirtów). Niestety bywa on wykorzystywany również przez urzędników wyższej rangi, do celów, które nie są już niestety tak niewinne. O tym jednak napiszę wkrótce. Sprawa Mariusza Kamińskiego (http://infoposter.eu/publiczne-pomowienie/) jest rozwojowa i doprowadziła mnie do zaskakujących ustaleń

Published in: on 12/07/2012 at 8:10 pm  Comments (1)