Sprawa MSI – Kontrowersyjna ekspertyza prawna

Uchwała dotycząca Miejskiego Serwisu Informacyjnego będzie przedmiotem jednej z dwóch przewidzianych na najbliższy czwartek sesji Rady Miejskiej. W komentarzach przed sesją wielokrotnie była i zapewne będzie jeszcze podnoszona kwestia negatywnej opinii prawnej sformułowanej przez Radczynię Prawną Ewę Groszewską. Mankamenty tejże, zarówno merytoryczne jak i prawne uderzyły mnie przy lekturze na tyle, że zadałem sobie trud przestudiowania literatury w tym zakresie.

Warto może jednak zapoznać się zarówno z projektem uchwały jak i pełnym tekstem ekspertyzy prawnej, które są do przeczytania w tym miejscu.

Moje intuicje nie tylko się potwierdziły, ale argumenty podważające zasadność tej ekspertyzy okazały się mieć na tyle duży ciężar gatunkowy, że zdecydowałem się zaprezentować je zainteresowanym, po to, aby można było jeszcze przed sesją te kwestie przedyskutować i nie zmarnować potem czasu na niepotrzebne spory. Byłaby to strata dla każdej ze stron. Piszę tak, bo nie chce mi się wierzyć, aby głównym celem tej ekspertyzy było uniemożliwienie bądź odsunięcie w czasie decyzji w przedmiotowej sprawie.

Pani Radczyni Prawna Ewa Groszewska powołuje się w swojej ekspertyzie prawnej na komentarze do ustawy Prawo prasowe autorstwa swojej imienniczki Ewy Ferenc – Szydełko. Ja natomiast powołam się na opinię Jacka Sobczaka („Prawo prasowe. Komentarz”). To o wiele obszerniejsze opracowanie, mające, co wykażę, w porównaniu do opracowania jego koleżanki, dużo mniejszą skłonność do konstrukcji retorycznych i nadinterpretacji bardzo konkretnych przecież w niektórych punktach przepisów prawa. To całkowicie odmienne opinie, jeśli chodzi o interpretację zapisów interesującego nas w tym momencie Art. 25.

P. Ewa Groszewska przytacza opinię Komentatorki, że Kolegium redakcyjne, to zebranie pracowników redakcji, zwołane przez redaktora naczelnego w celu omówienia spraw istotnych dla redakcji… i zaraz potem konkluduje, że ustalenie, iż w skład kolegium redakcyjnego wchodzą osoby spoza redakcji (…) a także zastrzeżenie do jego kompetencji kolaudacji materiałów do publikacji, podczas gdy kolegium redakcyjne może pełnić jedynie funkcje doradcze, narusza przepisy ustawy Prawo prasowe, w konsekwencji czego postanowienia paragrafu 5 i 6 należy uznać za nieważne.

Stwierdzenie Komentatorki, że kolegium redakcyjne to zebranie pracowników redakcji nie jest już niestety komentarzem Prawa Prasowego, ale jego nadinterpretacją. §25, Ust. 6 ustala bowiem co następuje: Przy redakcji działa kolegium redakcyjne, jeżeli statut redakcji lub właściwe przepisy tak stanowią i jest to jedyny zapis dotyczący prawnego umocowania kolegium redakcyjnego w Ustawie Prawo prasowe. Wydaje się, że nie ma więc żadnych podstaw do podawania za pewnik, że:

1. W skład kolegium redakcyjnego muszą wchodzić jedynie pracownicy redakcji.

2. Kolegium redakcyjne zwoływane jest na wniosek redaktora naczelnego.

Jeśli chodzi o punkt 1, wydaje się zasadne, a ustawodawca tego nie zabrania, aby w kolegium redakcyjnym znalazły się osoby spoza redakcji, np. osoby o ugruntowanym autorytecie społecznym, przedstawiciele różnych środowisk itp. Wydaje się to wręcz zgodne z duchem tego zapisu i z intencją powoływania kolegiów redakcyjnych w ogóle.

Punkt 2 z kolei, w wypadku uprawomocnienia, ograniczyłby znaczenie kolegium redakcyjnego, które może mieć wpływ na kształt takiego czy innego medium tylko wtedy, gdy będzie pracować w ustalonym trybie i według jasnych zasad, a nie zależeć jedynie od dobrej woli redaktora naczelnego, który je zwoła, bądź nie.

Zwracam również uwagę na nieprecyzyjność określenia (niestosowanego w Ustawie!) „sprawy istotne dla redakcji” i jego już teraz dający się przewidzieć przyszły negatywny wpływ zarówno na funkcjonowanie samej redakcji jak i pracę kolegium redakcyjnego, gdyby miało w praktyce funkcjonować. Dziwi mnie ta skłonność do rozmywania znaczeń w komentarzach, które wszak w zamyśle powinny wyjaśniać i ujednoznaczniać kwestie dyskusyjne w zapisach prawnych, a nie kierować dyskusję na zagadnienia bez jednoznacznych zapisów prawnych niedefiniowalne.

Pisze dalej p. Radczyni Prawna, cytując Komentatorkę: Praktyka ustaliła, że kolegium redakcyjne tworzą redaktor naczelny, jego zastępcy, sekretarz redakcji, kierownicy działów i inni. Pomijając fakt, że niegdyś praktyka ustaliła, że mleko dostarcza się w butelkach pod drzwi mieszkań, a późniejsze regulacje uczyniły to niemożliwym oraz to, że Komentatorka po raz kolejny wprowadza zagadkowy i niezdefiniowany termin „inni”, użyję tych słów do podania w wątpliwość jej kolejnego stwierdzenia: Zdarza się, że problematyka poruszana na posiedzeniach kolegium ma charakter tajny. (…) pełna jawność we wszystkich sprawach wobec wszystkich pracowników może w prosty sposób prowadzić do przedostania się do opinii publicznej na przykład informacji prawnie chronionych. Wydaje się przede wszystkim, że kolegium redakcyjne to nie Połączone Kolegium Szefów Sztabów i nie bardzo wiadomo, jakie to tajne sprawy, które nie mogą się przedostać do opinii publicznej, miałaby poruszać redakcja medium, stworzonego właśnie do informowania tejże. Na pewno jednak kuriozalne jest stwierdzenie, że są kwestie, które mogą znać sekretarz redakcji, kierownicy działów, a nawet „inni”, a nie mogą o nich wiedzieć Przewodniczący Komisji i reprezentanci Klubów Radnych Rady Miejskiej? Tu, dla odmiany, bez komentarza…

Korzystając z okazji sam wyrażę jednak inną wątpliwość odnośnie odpowiedniego zapisu projektu uchwały. Niepokoi mnie bowiem zawężenie składu kolegium redakcyjnego do osób z ramienia Prezydenta Miasta i Rady Miejskiej. Mówiąc najkrócej przenosi to w prace kolegium redakcyjnego, metodą prostej dźwigni, wszelkie podziały i kontrowersje polityczne. Istnieje realne ryzyko, że właśnie planuje się otwarcie „drugiego frontu” w otwartej wojnie. Moje pytanie: po co? Nie dyskutując z zasadnością powoływania kolegium podkreślam konieczność przynajmniej rozszerzenia jego składu o osoby spoza struktur samorządu.

Wracając do tematu, chciałbym jeszcze podkreślić nieumocowanie prawne następującego stwierdzenia p. Radczyni Prawnej: „kolegium redakcyjne może pełnić jedynie funkcje doradcze”. Nie wynika to z żadnego zapisu Prawa prasowego, a p. Groszewska dokonała swego rodzaju połączenia kompetencji tego ciała z kompetencjami rady redakcyjnej, o której mówi §25, Ust. 7 w brzmieniu: Przy redakcji może też działać rada redakcyjna (programowa, naukowa), jako organ opiniodawczo-doradczy redaktora naczelnego. Z litery tego zapisu rzeczywiście wynika, że ma to być organ doradczy redaktora naczelnego. Podobnej konkluzji brak jest w Ustawie, odnośnie kolegium redakcyjnego.

Bardzo istotnym wątkiem dla ustalenia zasadności przedstawionej przez p. Radczynię Prawną ekspertyzy okazuje się mały przyimek „przy” skonfrontowany z jeszcze mniejszym „w”. Tak się składa, że sam język polski okazuje się bardziej konkretny niż przepisy prawa w nim zapisywane. Wydaje się jednak, że ustawodawca bardzo precyzyjnie użył przyimka „przy” ustanawiając, że kolegium redakcyjne może działać „przy redakcji”, a nie, jak za przytaczaną przez siebie Komentatorką, chciałaby p. Ewa Groszewska „w redakcji”. Nawiasem mówiąc, owo „w” wprowadzone do projektu uchwały rozwiązałoby w definitywny sposób kwestię opinii wyrażonych w ekspertyzie, bowiem kolegium działające w redakcji nie może być jednocześnie spoza redakcji i czyniłoby tym bardziej bezzasadnymi wszystkie i tak nieuzasadnione zastrzeżenia odnośnie uchwały. Wyraźnie jednak nie o to chodziło ustawodawcy, kiedy wprowadzał przyimek „przy” do zapisu, w ten sposób ustalając jednocześnie relację rozgraniczającą te dwa gremia. Takich gremiów „przy” osobach i urzędach występuje w naszej rzeczywistości bardzo dużo. Także przy prezydentach miast, a nawet przy Prezydencie RP. I nie są one, jak chciałyby Komentatorka i Radczyni Prawna, jedynie reliktami po PRL. To nie słowo „przy” może budzić wątpliwości ze względu na skojarzenia, ale termin „kolaudacja”, który jednak jakoś nie razi obu Pań w tym kontekście. Pomijam tu fakt, że cała ta dywagacja i próba udowodnienia, dlaczego „w” jest lepsze od „przy” zupełnie nie opiera się na przesłankach prawnych a jedynie osobistych (nieuzasadnionych językowo!) preferencjach komentujących.

Celowo na samym końcu, aby mogły wybrzmieć szczególnie, przytoczę słowa Jacka Sobczaka, przy czym tym razem ja pozwolę sobie wyróżnić te, które wynikają ściśle z litery prawa i rozstrzygają przedmiotową kwestię na korzyść autorów projektu uchwały:

Przy redakcji mogą działać: kolegium redakcyjne, jeżeli stanowi tak statut redakcji, oraz rada redakcyjna będąca organem opiniodawczo-doradczym redaktora naczelnego. Rada ta może nosić nazwę i spełniać funkcje rady programowej lub naukowej. Powołanie kolegium redakcyjnego i rady redakcyjnej nie ma charakteru obligatoryjnego. Kompetencje kolegium i rady redakcyjnej oraz sposób powoływania tych organów i określenie ich składu pozostawiono statutowi redakcji. Statut także reguluje formy działalności redakcji.

Dariusz Jezierski

Published in: on 15/04/2012 at 2:56 pm  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2012/04/15/sprawa-msi-kontrowersyjna-ekspertyza-prawna/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: