Stać nas na system idealny

Od dłuższego czasu z uwagą śledzę dyskusję dotyczącą proponowanych przez władze miasta zmian w systemie szkolnictwa specjalnego. Mimo pewnych zastrzeżeń, merytoryczną dyskusję. Dyskusja może bowiem być merytoryczna nawet pomimo znaczącej różnicy zdań. Tak jest właśnie w tej sytuacji. Do tych sporów mimo stałej współpracy i projektów dotyczących edukacji i wychowania osób niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie, z braku dogłębnej znajomości tematu, włączyć się nie mogę. Mogę jednak i czuję, że powinienem zabrać głos z innej, nie mniej ważnej pozycji. Mam bowiem głębokie przekonanie, że oto dotykamy kwestii, w których twarda ekonomia nie tylko nie powinna, ale wręcz nie może być kryterium rozstrzygającym o takim lub innym rozwiązaniu. Poniżej garść refleksji.

Twarda ekonomia w zasadzie przemawia za Gliwicami. Osiągane wyniki, wskaźniki, rankingi i raitingi raczej lokują nasze miasto wśród tych, które nie muszą obawiać się najbliższej przyszłości i wręcz mogą sobie pozwolić na pewną „fantazję inwestycyjną”. Wiele wypowiedzi prezydenta miasta i jego współpracowników sugerowało, że właśnie idąc w tym duchu, Gliwice pozwalają sobie na zaciągnięcie poważniejszych kredytów inwestycyjnych, związanych chociażby z budową hali Podium. Nie chcę w tym miejscu dyskutować o tym, czy właśnie takie inwestycje są dla Gliwic najlepsze, choć swoje odmienne zdanie nieraz artykułowałem. Przyjmę więc domyślnie, dla potrzeb tej argumentacji, że mamy do czynienia z kwestią, której realizacja dyskusji już nie podlega. I w tym miejscu pozwolę sobie na pierwsze poważne zastrzeżenie. Wizjonerstwo w inwestycjach i planowanie ich i ich skutków w dużej perspektywie czasowej jest jak najbardziej pożądane. To w końcu Ci, którzy wyprzedzą innych i odważnie znajdą się w gronie prekursorów jakichś rozwiązań zbiorą z tego największe profity. Inni będą już tylko wtórni i będą się starać odcinać kupony od sprawdzonego pomysłu. W przypadku Podium wtórni może nie jesteśmy, ale znamion oryginalności ten projekt zupełnie nie posiada. Nie o tym jednak. Rzecz bowiem w tym – i nie mam tu najmniejszych wątpliwości – że jakiekolwiek miasto może sobie fundować takie przedsięwzięcie wtedy i tylko wtedy, gdy załatwi zdecydowaną większość spraw socjalnych swoich mieszkańców, gdy wyrówna wszelkie wewnętrzne dysproporcje (myślę chociażby o dzielnicach), gdy wreszcie doprowadzi do sytuacji, że wzrośnie również poziom życia jego obywateli, którzy nie radzą sobie należycie z wyzwaniami współczesności (tu z kolei myślę o ludziach niewykształconych, wykonujących niskopłatne zawody, rodzinach dotkniętych patologią) oraz grup, które z racji swojego statusu siłą rzeczy wymagają opieki systemowej, czyli dzieci, osób starszych i wreszcie ludzi przewlekle chorych i niepełnosprawnych. Nie w tym miejscu chciałbym wymieniać poszczególne mankamenty dotykające rozwiązań we wszystkich wymienionych tu przeze mnie przypadkach, choć chyba warto wreszcie stworzyć coś w rodzaju listy socjalnych potrzeb miasta, które głośno chwali się dobrobytem. Będę do tego namawiał. W tym tekście jednak chciałbym odnieść się do sytuacji, o której mówimy, czyli do owych propozycji zmian w systemie szkolnictwa specjalnego w Gliwicach. Rzecz dotyczy likwidacji jednej ze szkół i pozostawienia ich tylko dwóch. Oczywiście argumenty twarde (ekonomiczne) przemawiają za tym. Niż demograficzny i spadająca liczba uczniów, konieczność ponoszenia kosztów utrzymania dodatkowej placówki i osób w niej zatrudnionych itp. Tylko że ja w tym miejscu powrócę do tezy sygnalizowanej na początku – mówimy o kwestii, której nie możemy rozpatrywać w kategoriach twardej ekonomii. Ważne jest tu sformułowanie „nie możemy”. Napisałbym „nie powinniśmy” gdybyśmy mówili o mieście o słabszej kondycji finansowej (np. o Bytomiu). W przypadku miasta tak możnego i dobrze prosperującego (przyjmuję na wiarę to, co mi się głosi w tym wypadku) stwierdzam kategorycznie, że nie możemy. W takiej bowiem sytuacji nasze miasto nie tylko stać na poniesienie kosztów edukacji niespełna 500 dzieci na najwyższym możliwym poziomie, ale wręcz powinno ono stać się pionierem modelowych rozwiązań w tej kwestii.

Bardzo dużo pracuję z osobami niepełnosprawnymi, także intelektualnie. Ja, w przeciwieństwie do wielu wygłaszających sądy, poznałem specyfikę tej pracy i widzę jak bardzo indywidualnego podejścia i jakiego czasu ta praca wymaga. Przełożenie jest tu oczywiste – spadek ilości uczniów szkół specjalnych nie powinien się przekładać (w bogatym mieście!) na natychmiastowe i poprawne ekonomicznie zredukowanie liczby szkolnych ławek, ale wręcz przeciwnie – na maksymalnie możliwe podwyższenie standardów edukacji. Oto bowiem otrzymujemy szansę kilkuletniej pracy, którą można zracjonalizować i zindywidualizować, podczas której można zmniejszyć liczbę uczniów przypadających na jednego nauczyciela, kładąc nacisk na pracę pedagogiczną dostosowaną do potrzeb konkretnego ucznia. Pośpieszna próba natychmiastowej likwidacji jednej z placówek jest dla mnie w tym kontekście pochopnym marnowaniem dużej szansy.

Jak stwierdziłem na początku, nie chcę zupełnie w tej chwili dyskutować o racjonalności projektu Podium, o potrzebie (i kosztach!!) zorganizowania w Gliwicach zjazdu Światowego Stowarzyszenia Technopolii, megachoinki za 200 tys., kwietnych potworów przez połowę roku straszących i „eksperymentalnej” jak widać fontanny. Część z tych przedsięwzięć (ale tylko część!) da się pewnie wybronić. Chcę jedynie w tym miejscu mocno stwierdzić, że czas wreszcie, aby nasze posażne miasto zasłynęło, być może nie tylko w Polsce, nowymi, świetnymi rozwiązaniami socjalnymi. Chociażby w kwestii szkolnictwa specjalnego. Są na to pieniądze, stać nas na to a taka edukacja teraz to ewidentne oszczędności w przyszłości. Mówimy o kilkuset dzieciach. Stwórzmy im warunki na miarę XXI wieku i tak też wyedukujmy. Stwórzmy im potem miejsca pracy i… uczmy tego innych. A potem? Stwórzmy system wsparcia rozwoju kulturalnego dzieci z rodzin ubogich, dzieci z dzielnic zapóźnionych w rozwoju w stosunku do innych. Stwórzmy system ŻYCIA KULTURALNEGO dla seniorów. Racjonalny system stypendiów naukowych dla młodzieży. Rzeczywiście funkcjonujący system stypendiów w dziedzinie kultury. I mógłbym tak dalej wymieniać. Dlaczego? Bo stać nas na to. A to, o czym piszę, to nie idée fixe miasta opiekuńczego. To jedynie propozycja zrównoważenia wydatków budżetu miasta. A zrównoważone wydatki to takie, które dostrzegają potrzebę INWESTYCJI (!!!) w sferze niematerialnej. Podkreślam, jeśli wierzyć samorządowi miasta, stać nas na to! A potem budujmy Podium, piramidy i tamy na Kłodnicy.

Wypada jednak w tym miejscu dodać jeszcze łyżkę dziegciu. To wszystko byłoby może możliwe, ale pod jednym warunkiem. Nie podzielam zdania wielu o złej woli prezydenta Frankiewicza. To głupie. Problemu upatruję jednak w miernej obsadzie niektórych stanowisk za kulturę i edukację odpowiedzialnych. Przede wszystkim mam tu na myśli stanowisko zastępcy prezydenta miasta. Pani Renata Caban zrobiła, co zrobiła – nic. Pana Tomali siłą rzeczy oceniać nie mogę – bardzo krótko zajmuje stanowisko. Może okaże się, że będzie znakomitym urzędnikiem, a może nie. Oby to pierwsze, bowiem Gliwice stać również na ŚWIETNEGO zastępcę miasta w tym sektorze. Podobnie jak na zespół znakomitych fachowców w dziedzinie edukacji i kultury. Takich, z którymi będzie można współpracować i będzie to twórcze i korzystne dla wszystkich.

Teraz jednak wiem jedno – propozycję przedstawioną przez prezydenta Tomalę należy bardzo starannie rozważyć z mocnym zastrzeżeniem, że w tym akurat przypadku etyczna argumentacja, jakże chętnie określana mianem niemerytorycznej, jest co najmniej tak samo istotna jak ta oparta na ekonomii. Zlikwidować zawsze jest najłatwiej – placówki i etaty. Niepokoi mnie narzucony znowu pośpieszny tryb procedowania sprawy. Na pośpiech bowiem nie wolno sobie w tej kwestii pozwolić. To byłoby nieetyczne. Jeśli zatem jest zbyt mało czasu dla merytorycznego i pełnego rozpatrzenia tych kwestii, Rada Miasta powinna wniosek odrzucić.

Published in: on 09/02/2012 at 8:10 am  Comments (4)  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2012/02/09/stac-nas-na-system-idealny/trackback/

RSS feed for comments on this post.

4 komentarzyDodaj komentarz

  1. Procedowac trzeba szybko bo dzieci gniotą się na Gierymskiego i stąd ten pośpiech

    • Oczywiście, decyzje muszą zapaść szybko. Niezupełnie o to mi chodziło. Raczej o to, że takie systemowe rozwiązania przez UM nie powinny być stawiane do dyskusji na ostatni moment, a z dużym wyprzedzeniem. A sprawa, o której Pan pisze już dawno powinna być rozwiązana i to niezależnie od wszelkich systemowych pociągnięć. To oczywiste i nic urzędników nie usprawiedliwia. Nic.

  2. Bardzo trafny komentarz, podpisuję się całą sobą – nic dodać, nic ująć…

  3. Mimo, iż jestem mieszkanką Gliwic, moje 5-letni, autystyczny syn uczęszcza do przedszkola w Zabrzu. Nie jest to, bynajmniej, mój kaprys. Po prostu miasto Zabrze jest w stanie zapewnić lepszą rewalidację mojego dziecka, niż miasto Gliwice. W Zabrzu mój syn jest w dwuosobowej grupie, która na stałe ma dwie panie – opiekunkę i pedagoga specjalnego, że nie wspomnę o rzeszy specjalistów „dochodzących”- psychologów dziecięcych, oligofrenopedagogów, logopedów, terapeutów behawioralnych, terapeutów SI. Kto miał do czynienia z tematem wielokierunkowej terapii w autyźmie wie, o czym mowa. Gliwice ma również kilka przedszkoli (w tym jedno prywatne), gdzie moje dziecko może uczęszczać, ale do grupy 9-osobowej. Na całym świecie kilkuletnim autystom rekomenduje się „zatrudnienie” osobistego asystenta. Osoby, która będzie jego społecznym przewodnikiem. Która podpowiada mu pożądane przez społeczeństwo zachowania. Jak myślicie, który system jest bliższy temu ideałowi – zabrzański, czy też gliwicki? To oczywiście pytanie retoryczne… Niestety z powodów ode mnie niezależnych, zostałam matką samotnie wychowującą, w dodatku aktualnie bez zatrudnienia (mojemu dotychczasowemu pracodawcy przeszkadzał fakt, że większość terapii mojego syna odbywa się w godzinach pracy i zasugerowano mi, że powinnam się zwolnić). W wyniku budowy DTŚ i objazdów, koszty dojazdu z mojego miejsca zamieszkania do Zabrza wzrosły o 100%, a czas dojazdu wydłużył się czterokrotnie. Zmuszona więc jestem zrezygnować z przedszkola zabrzańskiego na rzecz gliwickiego. W mojej głowie rodzi się pytanie, czy moje dziecko temu podoła? Jak będzie przebiegać jego rozwój, gdy nagle pozbawiony będzie tej indywidualnej opieki? W przyszłości wszak nadal będzie prawdopodobnie mieszkańcem Gliwic. Chyba, że w wyniku niewystarczającej opieki, rewalidacji i edukacji, stanie się pensjonariuszem jakiegoś ośrodka, których również brak w naszym mieście… Czy w ten sposób Gliwice pozbywają się mniej przydatnych obywateli? Czy osoby chore, niepełnosprawne, są usuwane zawczasu poprzez likwidację placówek odpowiedzialnych za edukację już wieku dziecięcym? W Zabrzu działają 3 szkoły specjalne, w jednej z nich jest klasa dla dzieci z autyzmem. Gdy zadzwoniłam z pytaniem, czy w szkole na Gierymskiego również takowa istnieje (bo dzieci autystyczne mają zdecydowanie odmienne potrzeby edukacyjne, niż dzieci upośledzone umysłowo), usłyszałam w odpowiedzi, że nie, bo „nie ma takiego zapotrzebowania”. Oczywiście, że nie ma. Rodzice dzieci autystycznych wyprowadzają się do Zabrza, gdy te jeszcze uczęszczają do przedszkola… Nie jestem rodowitą gliwiczanką. Wprowadziłam się tu mając kilka lat, gdy mój ojciec objął stanowisko na terenie miasta. Parę rzeczy dla Gliwic zrobił. Teraz jest emerytem, ale wciąż udziela się społecznie. Gdy usłyszał o likwidacji jednej ze szkół specjalnych, załamał ręce. Pewnie gdyby nie miał wnuka-autystyka, ten temat byłby mu całkowicie obcy. Jednakże w tej sytuacji zdaje sobie sprawę, jakie kłody rzuca się pod nogi rodzicom i opiekunom dzieci z dysfunkcjami. Może nawet nieświadomie, ale jednak.
    Darku (piszę po imieniu, bo znamy się z czasów szkolnych), bardzo mnie cieszy, że poruszyłeś w ogóle ten temat. Myślę, że ktoś musi w naszym, rodziców dzieci niepełnosprawnych, imieniu przemówić, gdyż my, zajęci przewijaniem, karmieniem, przebieraniem, masażami, reahabiltacją oraz miłością do naszych innych nieco dzieci, najzwyczajniej nie mamy na to czasu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: