Brukowiec? Nie, chłam!

O najnowszej „produkcji” GTM

Moja, czasem dość jednostronna, polemika z dyrekcją Gliwickiego Teatru Muzycznego trwa już jakiś czas. W jej trakcie dyrektor Paweł Gabara, trochę pośrednio raczył mi zasugerować, że o gustach się nie dyskutuje. Zapomniał i to – w kontekście dzieła, które właśnie przede mną leży – bardzo zapomniał, że dyskutuje się o gustach w przypadkach dotyczących instytucji, które jak GTM kosztują miasto miliony złotych.

Dzieło owo nosi tytuł „Wakacje Don Żuana” i jak oznajmia przypis, jest musicalem na motywach utworu Moliera „Mieszczanin szlachcicem”.  I niech by sobie ono istniało i śmieszyło przypadkowych czytelników, choć nie, lepiej pasuje tu sformułowanie „ośmieszało jego autora przed przypadkowymi czytelnikami” – nie wadziłoby mi to. Ale nie, dzieło to ma być zrealizowane! Co więcej, ustalona jest obsada, osoby reżysera i wszystkie inne, wybrana data światowej prapremiery. Tak, w tym miejscu spieszę donieść, że ta odbędzie się oczywiście w Gliwicach, 23 marca 2012 roku. I koniec żartów. Autorem tego, z całą odpowiedzialnością stwierdzam ten fakt, grafomańskiego dzieła jest Krzysztof Korwin Piotrowski, rolę dyrektora Gabariniego gra… dyrektor Paweł Gabara, muzykę pisze Włodzimierz Korcz, reżyserować będzie Anna Polony. Stary, sprawdzony sposób okopania się za uznanymi nazwiskami, aby zyskać swoisty glejt dla własnej „artystycznej produkcji”. Jestem wstrząśnięty, bo niby rozumiem, że za pieniądze Korcz napisze muzykę do przemówienia na wiecu wyborczym, a Anna Polony wyreżyseruje wieczór kawalerski, ale jednak chciałbym widzieć w sztuce granice nie do przekroczenia za żadne pieniądze. Mam tylko nadzieję, że pani Polony po prostu nie wczytała się w ten skandaliczny pod względem artystycznym tekst.

Produkcja tego czegoś będzie zapewne swoje kosztowała. Rozumiem również, że samo już teraz jak sądzę nieśmiertelne dzieło literackie również kosztowało niemało. Interesuje mnie przyznam, i wcale się tego nie wstydzę, bo chodzi o publiczne środki, czy przewidziana jest gaża dla dyrektora Gabary za błyskotliwą już w warstwie tekstowej rolę Gabariniego.

Nie chcę rozpisywać się o samym tekście i naprawdę nie mam już ochoty żartować. Zanim sformułuję wniosek ostateczny pozwolę sobie jeszcze na kilka słów komentarza przygotowującego.

Po pierwsze, tekst tego gniota jest skończoną już i oddaną do artystycznego użytku „literacką” produkcją i jako taki jak najbardziej podlega ocenie.

Po drugie, wszedłem w jego posiadanie ze względu na szok, który przeżyła jedna z osób bardzo długo już współpracująca z GTM, która doszła (wreszcie!) do wniosku, że dłużej tego nie wolno tolerować i tekst mi przekazała. Po rozmowie z nią jestem przekonany, że mam zarówno zawodowy jak i moralny a także estetyczny obowiązek tematem się zająć.

Po trzecie wreszcie, prywatny lans za publiczną kasę w przypadku dwóch sterników GTM zaczął się już wymykać spod kontroli. Kojarzenie własnych nazwisk z nazwiskami wybitnymi, kupowanie tych nazwisk do artystycznego towarzystwa, pisanie sobie samemu sztuczydeł i obsadzanie siebie w rolach oraz zajmowanie stanowisk reżysera itp. być może byłoby dopuszczalne w przypadku chociażby Mirka Neinerta, który jednak ma teatr PRYWATNY. Inna rzecz, że Mirek jest artystą świadomym i pewnych form artystycznej degrengolady po prostu nie byłby w stanie uskutecznić.

Czas na wniosek. Kieruję go najpierw do władz, które odpowiadając za gliwicki teatr pośrednio odpowiadają również za jego kondycję. Dopuszczenie do premiery tego chłamu będzie prawdziwym skandalem i to nie tylko artystycznym. Czas wreszcie zrozumieć, że skutki artystycznej bezkarności kierownictwa GTM właśnie sięgnęły granic farsy czy absurdu. Nie domagam się, ale proszę o zablokowanie tej superprodukcji. W dniu, w którym ukazuje się ten tekst, przekazuję również scenariusz gniota z własnymi komentarzami na ręce naczelnika Wydziału Kultury i Promocji Miasta pana Piotra Popiela, po naszej naprawdę rzeczowej i produktywnej rozmowie przy okazji ostatniego projektu głęboko wierząc, że będzie wiedział, co z tym zrobić. Jeśli nie przyniesie to żadnego skutku, zwrócę się do przewodniczącej Komisji Kultury Rady Miejskiej z prośbą o przedyskutowanie tego faktu podczas prac komisji. Brak jakiejkolwiek wartości produktu pana Korwina Piotrowskiego jestem w stanie udowodnić przed każdym gremium. Potem zostaje jeszcze akcja w gliwickich środowiskach artystycznych. Nie zasługujemy na takie traktowanie nas jako odbiorców. Pseudoestetyczny dyktat artystycznego kierownictwa gliwickiej tancbudy musi się skończyć. Zasługuje na to również zespół artystyczny, który wreszcie powinien zacząć pracować w teatrze muzycznym z prawdziwego zdarzenia. Stać na niego Gliwice i zasługują na niego gliwiczanie.

PS. Po zastanowieniu, nie będę dokonywał większych cytatów z gniota. Przez szacunek dla przyzwoitości i Czytelników. Pozwolę sobie na nie wraz z komentarzem na swoim blogu http://www.darjez.wordpress.com.pl. Na apetyt tylko cytat, który zaiste może służyć za motto szykowanej dla nas superprodukcji: „Gdzie diabeł nie może, tam Wacka pośle”! Bo wacek (tym razem z małej litery) drodzy Czytelnicy, przenika cały tekst na wskroś. Żenada!

A właśnie, podpis! Zawsze szukałem jakiegoś dobrego pseudonimu. Pomógł mi autor scenariusza. Zacytuję jeszcze dyrektora Gabariniego: „Gdyby nie on, to bylibyśmy w tym roku bez premiery i redaktor Zasmolony znowu by mnie obsmarował w gazecie”. Broń Boże nie podejrzewam nawet, żebym dla autora stał się inspiracją! Być może jakiś inny redaktor w Gliwicach również „obsmarowuje” tancbudę (nawiasem mówiąc określenie często przywoływane w tekście scenariusza), ale pseudonim mi się podoba. Zatem… Wasz oddany

Redaktor Zasmolony

Published in: on 13/07/2011 at 5:45 am  Comments (2)  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2011/07/13/brukowiec-nie-chlam/trackback/

RSS feed for comments on this post.

2 komentarzyDodaj komentarz

  1. Byłem na premierze sobotniej!!! Świetne, zabawne i całkiem efektowne dzieło!!! Przede wszystkim pokazuje prawdę, tj. co się dzieje w świecie artystycznym… osobiście podziwiam artystów za to, że się śmieją sami z siebie! To ewidentnie świadczy, że mają dystans do siebie … w przeciwieństwie do frustrującego się Pana „Redaktora Zasmolonego”… Pewnie to nie spełniony artysta, jak większość „Zasmolonych Redaktorów”!!!🙂 no cóż… współczuję!

    • Szanowny Widzu:) W przeciwieństwie do Pana ja Pańskiej kondycji psychofizycznej oceniał nie będę. Znajomości tego, co dzieje się w świecie artystycznym również nie pogratuluję. Podobnie jak kryteriów estetycznych, które kazały Panu policzyć to ‚dzieło’ między świetne. Zapewniam również, że frustracja jest mi uczuciem obcym, choć nie wypowiadam się tu w imieniu innych redaktorów. Życzę przy okazji wielu podobnych wrażeń, wszak tak się bawimy, jak potrafimy. Proszę wybaczyć – nie dołączę;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: