Gliwiczanka w filmie, który przejdzie do historii kina

Tydzień temu wspomniałem o jej przejmującej kreacji w filmie „Młyn i krzyż” Lecha Majewskiego. Dziś, specjalnie dla moich Czytelników, obiecany wywiad.


Dariusz Jezierski: Twoja droga do filmu… Jak staje się u boku Hauera i Yorka?

Sylwia Szczerba: Gdy miałam kilkanaście lat na liście rzeczy, które chcę w życiu zrobić, umieściłam punkt: „zobaczyć siebie w TV”. W tym celu zgłosiłam się raz do jednej ze śląskich agencji castingowych i zostawiłam swoje zdjęcia. Przez kilka lat nikt nie dzwonił. Aż tu nagle pewnego letniego popołudnia otrzymałam zaproszenie na casting do filmu „Młyn i krzyż” od samego reżysera. Głównym powodem była zapewne moja nietypowa uroda, bo jak wiadomo, Lech Majewski nie szukał klasycznych piękności. Później odbyło się kilka etapów castingu i ku memu zaskoczeniu znalazłam się w obsadzie. Jestem dowodem na to, że absolutnie każdy może w życiu dostać taką szansę, nawet jeśli nie podejrzewa u siebie zdolności aktorskich. Wszystkich, którzy chcą taką przygodę przeżyć, zachęcam do próbowania swoich sił.

DJ: Jak określiłabyś to doświadczenie? Twoja rola była elementem wielkiego fresku. Jak gra się, mając taką świadomość?

S.Sz.: To ogromny zaszczyt zaczynać przygodę z filmem od takiego dzieła. Na planie każdy z nas był jednym z wielu elementów, które mają ostatecznie złożyć się w całość – w obraz. Każdy jest ważny i każdy musiał być dopracowany do perfekcji. Wielu z nas było naprawdę podekscytowanych, myślę że ja też. Uważam też, że gdy się pierwszy raz w życiu bierze udział w powstawaniu filmu, to zawsze jest to ogromne przeżycie.

DJ: Czy obraz Bruegela po pracy nad filmem znaczy teraz dla Ciebie więcej?

S.Sz.: Chętnie powiesiłabym „Drogę na Kalwarię” w pokoju, może kiedyś jakaś kopia pojawi się w moim domu. Dzieło stało mi się bardzo bliskie, wiąże się z jakąś częścią mojego życia. A poznanie go od „wewnątrz” skłoniło mnie do wielu refleksji. Dla mnie najważniejszym i najsmutniejszym przesłaniem malarstwa Bruegela jest to, jak łatwo nasze największe cierpienia, przechodzą niezauważone przez innych. Jak łatwo sami możemy nie dostrzec czyjejś krzywdy.

DJ: Twoja rola była przejmująca. Udało Ci się odnaleźć coś wspólnego dla każdego cierpienia w sytuacji absolutnej bezsilności. Sprawiłaś, że czując ból Twojej postaci, zaczęliśmy się bać takiego właśnie cierpienia. Jak tę rolę budowałaś? O czym myślałaś, płacząc tak rozdzierająco, a przecież tak prawdziwie?

S.Sz.: Cieszę się, że udało mi się ten ból choć trochę przekazać. Jestem dość wesołą osobą, ale na szczęście również wrażliwą. Aby wprowadzić się w stan rozpaczy, musiałam sporo myśleć o smutnych i tragicznych wydarzeniach. Wyjdę na potwora, ale prawda jest taka, że uśmierciłam w myślach chyba wszystkich swoich bliskich. To co widać na ekranie, to zaledwie kropla w morzu łez, które wylałam podczas zdjęć.

DJ: Miałaś kontakt z „wielkimi” tego filmu, czy też charakter tej produkcji zupełnie tego nie wymagał?

S.Sz.: Jeśli jako „wielkich” rozumiemy trójkę zagranicznych aktorów, to, choć bardzo żałuję, nie mieliśmy w ogóle wspólnych zdjęć. Żałuję, gdyż obserwacja ich pracy byłaby dla mnie cenną lekcją aktorstwa. Natomiast dla mnie „wielkich” w filmie było więcej: Asia Litwin (żona Bruegela) – świetna aktorka, Ruta Kubac (Estera)– niesamowita i inspirująca postać, Bartek Capowicz (Jezus) – ogromne poświęcenie. Cennym doświadczeniem była też praca z ludźmi, którzy stoją po drugiej stronie kamery i których w samej produkcji nie widać, ale mają na nią przecież ogromny wpływ.

DJ: Ile trwały zdjęcia do Twojej roli?

S.Sz.: Łącznie spędziłam na planie około 10 dni: w Olsztynie, Będzinie, Katowicach i Chorzowie. Najlepiej wspominam czas Olsztyna, gdzie nocowaliśmy w miejscowym ośrodku i spędzaliśmy dni na planie od 5-6 rano do wieczora. A wieczorami można było się integrować.

DJ: Jakim reżyserem okazał się Majewski widzieliśmy, a jakim jest człowiekiem? Nauczycielem czy egzekutorem?

S.Sz.: W pierwszym momencie, jako studentka Politechniki z praktycznym podejściem do życia, nie widziałam szans na znalezienie wspólnego języka z takim wielkim artystą. Dziś uważam, że Lech Majewski jest prawdziwym wizjonerem, inteligentnym i obdarzonym poczuciem humoru. Na planie aktorom cały czas mówi, co mają robić, więc można powiedzieć, że jest nauczycielem. Ale bywają też gorsze momenty, gdy coś idzie nie po myśli mistrza, ktoś coś zawali. Wtedy Lech Majewski wzbudza oprócz szacunku również strach.

DJ: Anegdota z planu?

S.Sz.: Tu może wspomnę, że najwięcej dubli dotyczyło mojej sceny „łóżkowej”. Kompletnie nie potrafiliśmy z Mateuszem Machnikiem, moim filmowym mężem, udawać, że jesteśmy w sobie zakochani. To już właśnie były momenty, gdy zaczęłam się bać gniewu reżysera.

DJ: Co dalej z aktorstwem?

S.Sz.: To była dla mnie pierwsza okazja, by spróbować swoich sił jako aktorka. Nawet w szkole podstawowej w teatrzykach nie miałam takiej szansy, bo jako „kujon” byłam zawsze narratorem, który miał najwięcej tekstu do zapamiętania. Przed „Młynem” zatem w ogóle o aktorstwie nie myślałam. Ale już na planie usłyszałam wiele pozytywnych opinii od koleżanek i kolegów, a przede wszystkim od profesjonalistów – reżyserów, operatorów kamery. Nie dałam się namówić na zmianę całego życia i pójście do szkoły teatralnej, ale jestem otwarta na kolejne propozycje. Może nawet spróbuję swoich sił w teatrze.

Mogę tylko dodać, że jest bardzo prawdopodobne, iż Sylwia już wkrótce pojawi się na deskach. Na propozycję ze strony Teatru Nowej Sztuki zareagowała więcej niż pozytywnie. Jaka będzie na scenie? Odpowiedź jest prosta – doskonała!

Czytaj więcej: https://darjez.wordpress.com/2011/04/07/mlyn-i-krzyz/

Published in: on 12/04/2011 at 7:38 pm  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2011/04/12/gliwiczanka-w-filmie-ktory-przejdzie-do-historii-kina/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: