Młyn i krzyż

Najnowszy film Lecha Majewskiego wymyka się wszelkim porównaniom. Realizacja, która wymagała wręcz detalicznego podejścia do każdego kadru stanowiła wyzwanie nie tylko dla reżysera i aktorów, ale również „artystów komputera”, którzy mozolnie scalali kolejne warstwy (jak mówił sam reżyser, w niektórych ujęciach jest ich ponad 100!) aby uzyskać efekt końcowy. Jaki?

Fenomenalny! Obraz Pietera Bruegela „Droga Krzyżowa” dosłownie ożył. Wszystkie jego elementy znalazły swoje naturalne rozwinięcie w fabule filmu. Każde „miejsce” widoczne na obrazie zostało ograne i przybliżone widzom. Opowiedziane przez Majewskiego historie ludzi z obrazu pozwalają nam przeżyć wszystko głębiej i pełniej. Zaczyna się niesamowitą wręcz sekwencją w młynie. Dodajmy od razu, w Mega Młynie! Ogromne schody, wszystko jakieś takie potężne i złowrogie, obracające się mechanizmy, ścierane na mąkę-proch ziarno. Czy na pewno ziarno? Przecież Młynarz wyraźnie zastępuje nam Boga, patrzącego ze swojego Niebiańskiego Młyna, hen wysoko, w dół, na ziemię i ludzkie mrówki. Młyn nie miele ziarna, ale ludzkie losy, historię. A tam daleko, w ziemskim kurzu, rozgrywają się człowiecze historie, te zwyczajne, codzienne i te niezwykłe. Jak je odróżnić? Kto rozstrzygnie, skoro upadek Zbawiciela na samym obrazie jest raczej ukryty? Reżyser jeszcze pogłębił tę niepewność. Czyja męka bowiem jest bardziej przejmująca? Chrystusa, czy niewinnego młodego człowieka, skatowanego i rozpiętego na kole? Czyja rozpacz bardziej przejmująca> Matki Bożej, czy zwyczajnej Holenderki? W swoim wspaniałym filmowym keksie Majewski umieścił taką ilość bakalii, że dużo czasu zajmie nam ich rozpoznanie i posmakowanie. Szczegóły, kolory, dźwięki (wspaniałe dźwięki!) i fabuły – jest ich tyle, że nie wiem ile razy jeszcze musiałbym film obejrzeć, aby poczuć i zrozumieć wszystko. Czyż nie jest dokładnie tak, jak z oglądaniem samego obrazu? Długą i wielokrotną jego kontemplacją, wręcz adoracją?

Coś mi zgrzytnęło podczas oglądania, ale przecież jeszcze nie pora na to, aby to wyrazić. Nie boję się tego przyznać – nie jestem pewien pierwszych reakcji. Nie przekonała mnie zbyt dosłowna Męka Pańska w niderlandzkich klimatach. Bo jeśli już – to dlaczego skazańcy całują krzyż przed śmiercią? A jeśli to przeniesienie Chrystusa w tamtą współczesność to tylko symbol? Czy nie zbyt banalny w stosunku do wielowarstwowej symboliki dzieł Bruegela? Nie wiem, musiałbym raz jeszcze obejrzeć. Tak samo jak nie wiem, czy dobrze się stało, że reżyser nie zakończył filmu w momencie, w którym dotarł do sytuacji zastanej na obrazie. Bo przecież potem opowiedział nam po raz kolejny już doskonale znaną historię samego ukrzyżowania Chrystusa. Swój obraz zakończył jednak sceną mistrzowską, samą w sobie będącą obrazem. Taniec bohaterów filmu, zwykłych ludzi, nie wiadomo czy bardziej radosny, czy… rozpaczliwy pozostaje przed oczami długo. Pogłębia niepewność, rodzi kolejne pytania. Po obejrzeniu nie wiem wszystkiego i nieprędko się dowiem (może innym przyjdzie to łatwiej). Wiem tylko jedno – to film zniewalający siłą wyrazu w każdym możliwym aspekcie.

Mało kto wie, że w filmie zagrali gliwiczanie! Przejmującą, cudownie liryczną rolę stworzyła Sylwia Szczerba. Skąd się tam wzięła? Kogo zagrała? Jak grało jej się obok takich sław jak Rutger Hauer, Michael York czy Charlotte Rampling? O tym wszystkim za tydzień. Gazeta Gliwicka ma wyłączność na pierwszy wywiad z aktorką, która już w tej chwili będzie oglądana w ponad 40 krajach. Widziałem ją na gliwickiej premierze, nie wiedząc jeszcze, jak bardzo mnie wzruszy, nie wiedząc po prostu, że gra w filmie! Dlaczego nie była zaproszona wraz z reżyserem do rozmowy po seansie? Nie wiem, może nikt nie znalazł wcześniej gliwickiego śladu? A jest ich więcej. Już od Sylwii dowiedziałem się, że w filmie wystąpili również inni gliwiczanie, Łukasz Michowski i Adam Majkut (chyba także jego córka Sylwia).

A Sylwia Szczerba, powiem to na zachętę, była porażająca. I to największy komplement, jaki mogę wypowiedzieć.

Published in: on 07/04/2011 at 4:45 pm  Comments (1)  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2011/04/07/mlyn-i-krzyz/trackback/

RSS feed for comments on this post.

One CommentDodaj komentarz


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: