Kto niepełnosprawny?

Męstwo i radość to obowiązki życia – Selma Lagerlöf

Kiedy miałem niewątpliwą przyjemność zasiadać w Radzie Konsultantów niedawnych Śląskich Spotkań Artystów Nieprzetartego Szlaku, widziałem po raz kolejny rzeczy, których tak bardzo brakuje mi w „normalnym” teatrze, na „normalnych” spektaklach. Jakie to rzeczy? Radość. Spontaniczność. Umiejętność wyrażania radości. Pozostało pytanie: czy czasem my, „normalni”, nie jesteśmy dysfunkcyjni?

Wystarczy czasem przyjrzeć się ludziom zaczepianym przez artystów podczas takiej czy innej akcji ulicznej. Reakcja często bliska alergicznej, nerwowa, niejednokrotnie pełna niewytłumaczalnej agresji. „Nie chcę! Proszę mi dać spokój! Innym razem!” Te i inne słowa jakże często potrafią zmrozić, uniemożliwić zabawę, sparaliżować akcję szczególnie wtedy, gdy artyści dopiero zbierają doświadczenia. A w Bojkowie, podczas Spotkań? Wystarczał gest, aby zrywali się z miejsc niepełnosprawni widzowie i aktorzy, którzy akurat na scenie nie występowali. Wystarczało kilka słów i taktów melodii, aby po sali zaczął wędrować korowód taneczny. Śmiech, prawdziwa radość na twarzach, prawdziwa satysfakcja. Czy potrafimy tak my wszyscy, którzy w naszym mniemaniu posiadamy wszelkie niezbędne atrybuty, by potrafić się cieszyć – intelekt, zdrowie, wyobraźnię? Odpowiedź nie będzie przyjemna – nie potrafimy! Wymienione przeze mnie przymioty nie tylko jakoś nam nie wystarczają, ale wręcz sprawiają, że reagujemy „na pół gwizdka”, z „zasznurowanymi ustami”, stojąc z zaplecionymi w geście zamknięcia się na otoczenie rękami. A „oni” się bawią! Cieszą się, choć w powszechnym mniemaniu nie mają do tego zbyt wielu powodów. Mogę jednak zapewnić, że to właśnie oni są najwdzięczniejszą widownią, o jakiej można marzyć w teatrze. Bo teatr dawno temu był zabawą raczej dla ludu niż dla elit, bo teatr miał wyzwalać, a nie wciskać nas w ciasne gorsety i kołnierzyki i zmieniać w kukły. Nie potrafimy dać się porwać, zapomnieć się i pójść w tany. Nie potrafimy czasem nawet zareagować tak, jak czujemy. Przypominają mi się znane z filmów kostiumowych chrząknięcia w chusteczkę, wachlarze skrywające usta, skinięcia dłoni – konwenanse. Tylko, że one same również były teatrem. A teraz nawet tego nie potrafimy. Więc siedzimy trochę jak manekiny i bardzo często, zanim zareagujemy, spoglądamy ukradkiem na „towarzyszy w siedzeniu”. Żeby się czasem nie wyłamać, żeby nie odstawać. Tak, żeby się nie wygłupić!  Pamiętam, jak patrzono na moją przyjaciółkę z Białorusi, która beczała jak bóbr na koncercie Alicji Majewskiej i, o zgrozo!, głośno krzyczała „brawo!” po każdej piosence. Pamiętam, że widziałem spojrzenia z każdej strony i było mi za nie wstyd. Ale Zina ich nie widziała. Ona przyszła na koncert i potrafiła się tym cieszyć… Byłem zatem w Bojkowie, na Spotkaniach Artystów Nieprzetartego Szlaku. Spotkałem szczęśliwych ludzi i sam poczułem się szczęśliwy.

Published in: on 05/04/2011 at 7:11 pm  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2011/04/05/kto-niepelnosprawny/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: