Zginąłem pierwszy!!!

Kulturę nie tylko się podziwia. Kulturą się żyje. Tworząc, oddychamy pełną piersią. Otwieramy się na świat i siebie światu dajemy. Jak ci młodzi filmowcy z Gliwickiego Klubu Filmowego Wrota, z którymi miałem przyjemność pracować na planie podczas realizacji intro do zbliżającej się wielkimi krokami kolejnej edycji Festiwalu Drzwi.                               

Prawie dwadzieścia osób wyjechało o godz. 15 z ul. Marcina Strzody kilkoma samochodami, załadowanymi do granic możliwości sprzętem najróżniejszego rodzaju, aktorami i ekipą techniczną. Szef całego zamieszania Marcin Kondraciuk, prezes GKF Wrota, biegał od jednego wozu do drugiego, doglądając załadunku. Nie wolno niczego zapomnieć, bo czas jest bardzo cenny i nie będzie można sobie po prostu wrócić. Odpalone silniki, samochody ruszyły do Piekar Śląskich. Tam chyba sam diabeł zawiódł Kondraciuka, wskazując mu ruiny po… diabli wiedzą po czym. W każdym razie ogromne, malownicze, idealne do realizacji filmu. A film ma swoje wymagania, choć to krótkie, nieco ponad minutowe intro. Aktorzy, piszący te słowa między nimi, mieli się wcielić w gangsterów, ścigających mężczyznę w złowrogich zamiarach. Znaleźli go w ruinach… Co będę dalej opowiadał, efekty spotkania zobaczą Państwo wkrótce. Dodam tylko, że spektakularne efekty, bowiem na planie pracowali również… pirotechnicy. Huku, dymu i ognia było naprawdę wiele – całe szczęście, że obiekt znajduje się daleko od zabudowań. Anegdotka? Proszę bardzo. Musiały jednak jakieś odgłosy rozlegać się po okolicy zbyt donośnie, skoro na plan zajechała, tym razem zupełnie prawdziwa, Policja. Kiedy funkcjonariusze zobaczyli ogromną ilość broni, byli wyraźnie skonsternowani. Nic dziwnego, atrapy zgromadzone przez filmowców, naprawdę wyglądają jak prawdziwe. Zakończyło się to spotkanie bardzo pokojowo, choć policjanci nie do końca wierzyli, że to nie nasza ekipa jest sprawcą niezwykłego w tych stronach hałasu. Ale uwierzyli, bo gdy poznali cel całego przedsięwzięcia, po prostu chcieli uwierzyć.

A same zdjęcia? Prawdziwa przygoda. Chociaż lekko nie było. Marcin dwoił się i troił, aktorzy biegali jak im kazano, biegając, padając, skacząc i wykonując najróżniejsze ekwilibrystyczne kombinacje w momencie swojej śmierci. Tak naprawdę, dotkliwy chłód i przeciągi szalejące w ogromnych ruinach, bardzo do owego ruchu zachęcały. Ja miałem wielkie szczęście. Zginąłem pierwszy! Moja radość, gdy dowiedziałem się, że pierwszy idę pod lufę była ogromna. Najnormalniej w świecie, najszybciej mogłem usiąść sobie w ciepłym wnętrzu samochodu i doprowadzić temperaturę organizmu do stanu akceptowanego przez medycynę. Ale nie myślcie, Drodzy Czytelnicy, że ta śmierć była łatwa! Ponad 100 kilogramowe ciało gangstera Dariusza nie upadało bynajmniej na betonową podłogę jak liść z drzewa. A ujęcia powtarzane były wielokrotnie. Strzały ścinały mnie tak chyba ośmiokrotnie, a miarą mojego oddania roli jest to, że jeszcze dziś potrafię wskazać miejsca, które zbyt mocno zetknęły się z podłożem.

Sam plan okazał się naprawdę ekscytujący. Były samochodowe ewolucje, efekty pirotechniczne i cały arsenał wyglądającej jak prawdziwa broni. Ja miałem popularnego nie tylko w gangsterskim świecie „kałacha”!

Nikt nie narzekał, wszyscy pracowali jak szaleni. Kondraciuk na planie jest cyborgiem. Chłopaki z ekipy technicznej, specjaliści od światła, dźwięku i różnych innych filmowych sztuk magicznych, są po prostu świetni. Nie ma dla nich problemu, który nie da się rozwiązać. Radzą sobie w każdej sytuacji. Ta samowystarczalność, to w ogóle mocna strona klubu GKF Wrota.

Wiekiem zdecydowanie górowałem nad resztą. Ale patrząc na to, co robią i jaki stwarzają przy tym nastrój, zazdrościłem im, że mają często takie okazje. Sam byłem zadowolony, że potrafię również się tym cieszyć. Długo tego nie zapomnę. Atmosfera zabawy, ale przecież profesjonalne, twórcze podejście. Harówa, a jednak nikomu nie wyrwały się żadne nieodpowiednie słowa pod czyimś adresem. Świetnie się z tą ekipą kręci!

Myślę sobie, Marcinie, jak wielu osobom stwarzasz frajdę i jak poważne i wartościowe rzeczy przy tym robicie. To jest sposób na działanie, które porywa i pozwala być dumnym z tego, co się zrobiło. Te chwile na planie Twojego intro będą miłym wspomnieniem dla nas wszystkich. Tobie i Twoim Orłom życzę wielu coraz poważniejszych realizacji. O środowisko gliwickich filmowców jestem spokojny…

Published in: on 10/03/2011 at 7:45 am  Comments (2)  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2011/03/10/zginalem-pierwszy/trackback/

RSS feed for comments on this post.

2 komentarzyDodaj komentarz

  1. Przepiękne!🙂

  2. Dobrze, że coś się dzieje, a dzieje się tak jak powinno. Z tego co wiem festiwal drzwi rozpoczyna się 14 kwietnia. Jeśli dobrze kojarzę to intro można będzie zobaczyć pierwszego dnia.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: