Chapeau bas, Kej Dżej!

Dwa lata to czas, w kontekście którego można już rozpatrywać sukces lub porażkę takiego miejsca jak galeria sztuki. Powinno ono uzyskać swój charakter, zdobyć popularność i dopracować się stałego grona odbiorców. Czy Galeria Miejska MπK osiągnęła te podstawowe wyznaczniki? Obchodzona w sobotę druga rocznica jej działalności skłania do odpowiedzi na to pytanie.

Mam nadzieję, że Katarzyna Jajszczok, którą spokojnie już można nazwać matką Galerii MπK wybaczy mi, że oto po raz pierwszy publicznie używam tu przydomku, którym prywatnie posługuję się od dawna. Po prostu uważałem, że na takie wyróżnienie w świecie kultury trzeba sobie zapracować. Katarzyna Jajszczok na niego zasłużyła. Od dziś tak właśnie będę o niej pisał i mówił w kontekście jej Galerii. Czy jej się to podoba, czy nie…

Drugie urodziny wypadły więcej niż okazale. Kej Dżej udowodniła po raz kolejny (bo nie wiem czy Państwo wiecie, że tę akurat prawdę wszyscy w Gliwicach musimy udowadniać wciąż od nowa), że nawet promując artystów mniej znanych, można stworzyć jakość nieporównywalnie większą niż „oklejając” nowy „produkt” zestawem topowych, powszechnie celebrowanych nazwisk gwiazd, często nie pierwszej jasności. Nastrój, atmosfera kulturalnej uczty, Nowe w dobrym wydaniu i w należytej oprawie. Doświadczamy i odkrywamy sami, wyrabiamy sobie własne zdanie, kształtujemy smak, tworzymy gust (o którym dyrektorzy niektórych instytucji kultury woleliby nie dyskutować). To wszystko ma większą wartość niż „powszechna aklamacja” wyrażana przez obecność na wydarzeniach kreowanych w medialnej nagonce, namaszczonych przez dziesiątki krytyków, do podziwiania podanych. Onieśmielają swoją „wielkością” tak bardzo, że wręcz nie odważamy się wyrazić swojego prawdziwego zdania, aby nie okazać się w oczach innych kulturalnym analfabetą. Kreuje się w ten sposób kulturę narzuconą, eksponuje to, co ktoś uznał za ekspozycji warte, wmawia się, że to rynek decyduje o tym, że za gniota należy zapłacić parędziesiąt złotych, a inne produkcje bezimiennych artystów nie są nawet warte oglądania. A przecież to my powinniśmy decydować, a nie jakaś „niewidzialna ręka”. Owszem, to możliwe, ale tylko po długiej pracy wykonanej przez takie galerie, jak ta prowadzona przez Kej Dżej, jak Czytelnia Sztuki Krawczyka, jak wreszcie Halo!Gen Grzesikowej. Ten ostatni przywołałem tu, bo na urodzinach Galerii MπK zdałem sobie nagle sprawę, że to działa! Przecież prace Julity Malinowskiej właśnie w galerii w Fabryce Drutu były w Gliwicach pokazane po raz pierwszy! Usłyszałem ze sceny, że kongenialni muzycy z Me Myself & I także w tym miejscu mieli swój gliwicki debiut. A to oznacza, że ci mniejsi kreatorzy kultury jednak mają nosa, że wybór ludzi z Halo!Genu nie był przypadkowy, bo twórcy do Gliwic wracają.

Proszę nie zrozumieć mnie źle. Nie neguję absolutnie konieczności obcowania ze zjawiskami i twórcami wielkiej kultury. Nawołuję tylko do pewnej równowagi. Oni wszyscy działają na tle kulturalnego krajobrazu, tworzonego przez tysiące artystów i twórców, często zapoznanych a dopiero potem odkrywanych na nowo. Długo można rozprawiać o tym, gdzie następuje rzeczywisty rozwój sztuki. Z całą pewnością jednak rola instytucji kultury we współczesnych realiach nie może się ograniczać tylko do eksponowania. Więcej nawet, środek ciężkości ich działań musi się przenosić w stronę poszukiwań i edukacji. To one bowiem oznaczają kreację. W pierwszym przypadku w środowisku twórców, w drugim odbiorców. Rozumie to Kej Dżej, rozumieją świetna ekipa Czytelni Sztuki i załoga Halo!Genu. Nie dostrzegają szefowie Gliwickiego Teatru Muzycznego, a przecież to wszystko sztuki teatru dotyczy w równym stopniu.

Wróćmy do Galerii… Urodziny były naprawdę udanym wydarzeniem. Zaostrzyły nam apetyt na więcej… Zarówno koncert jak i sama wystawa prac Julity Malinowskiej i Aleksandra Laszenki okazały się trafionymi wyborami. A wieczorny „świetlny” happening pod Kościołem Wszystkich Świętych był przednią zabawą! Bawiliśmy się wszyscy – dziennikarze, artyści, nawet radna Rady Miejskiej! Swoją drogą, nie wyobrażam sobie żeby przewodnicząca Komisji Kultury nie bawiła się tego wieczoru z nami! Jeszcze o frekwencji. Było pełno, a do mnie dzwoniły i pisały osoby, dla których wejściówek nie starczyło. To mówi samo za siebie.

Na koniec mała dygresja – jeśli dobrze czytam, w budżecie w pozycji „galerie i biura wystaw artystycznych” widnieje kwota 83 tys zł.na cały rok! To stanowczo za mało. Wystarczy przejrzeć listę wydarzeń w Galerii MπK, w tym naprawdę spektakularnych, z roku ubiegłego. I jak to się ma do 100 tysięcy złotych wydanych lekką ręką przez dyrekcję Gliwickiego Teatru Muzycznego na Toyotę Avensis? To dlatego czuję duży niesmak. I wiecie co Państwo, wcale się tego nie wstydzę!

Published in: on 23/02/2011 at 8:33 am  Comments (2)  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2011/02/23/chapeau-bas-kej-dzej/trackback/

RSS feed for comments on this post.

2 komentarzyDodaj komentarz

  1. „Gliwice nadają ton”. Co do kwot wydawanych z budżetu, to czy mógłby pan przypomnieć ile madame Jajszczok wydała na tą słynna już akcję marketingową? O ile pamiętam, to za te pieniądze można by „koleżankom” z operetki kupić cztery lub nawet pięć limuzyn.

    • Komentarz dopuściłem, ponieważ w zasadzie jest cennym przyczynkiem do dyskusji. Może ma Pan rację, warto do sprawy wrócić i wyprostować kilka mitów, które się wokół tej akcji wytworzyły. Zrobię to na łamach Gazety Gliwickiej i tutaj. Pozwoliłem sobie podać nazwisko przywołanej osoby w pełnym brzmieniu. Pan, pisząc pod pseudonimem, być może nie przejmuje się przekręceniami tegoż, ale na swoim blogu staram się dbać o dobro osobiste osób, o których mowa.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: