Dobrze nam przeciętnie

Gdy mam do czynienia z ludźmi przeciętnymi, chce mi się szczekać!”Anaïs Nin

Jak obliczyli specjaliści w USA, statystyczny obywatel tego państwa od 1990 do 2000 przytył aż o pięć kilogramów”. „Przeciętny Kowalski mając do wydania 1600 zł wybierze coś w tej cenie od Jamo, Sony, Magnata itp.” Tak, ale Kowalski nie musi być koniecznie Polakiem! Wystarczy, że pisze się przez „y” na końcu i „v” w środku. Zatem… „Jak podają statystyki, przeciętny Polak przeznacza na swoją ulubioną rozrywkę – czyli siedzenie przed telewizorem i ćwiczenie mięśni kciuka – 4 godziny.

Co łączy te informacje? Według jakiego klucza zacytowałem te właśnie zdania (Państwo wybaczą, że bez podania źródła)? Czy niosą ze sobą jakieś superważne przesłanie? Ależ oczywiście! Ty, Twoi bliscy, ja i moi bliscy tak naprawdę zupełnie się nie liczymy. Ta prosta prawda, zdaję sobie z tego sprawę, jest bardzo trudna do zaakceptowania. A jednak… Nie łudźmy się, dla instytucji, agencji, władz, wreszcie osób zawodowo zajmujących się ładowaniem nas w bambuko, najmniej istotne są potrzeby, a już tym bardziej cechy właśnie PRZECIĘTNEGO człowieka. „U nas liczy się klient!” Ten slogan rozbrzmiewa we wszystkich językach świata. Właśnie, nie Ty, nie ja, tylko klient…
Kto interesował się marketingiem wie, co to jest segmentacja rynku. Najkrócej, chodzi o połączenie potencjalnych klientów w grupy, do których można kierować odpowiednie strategie marketingowe. Czasem odbywa się to w sposób wręcz komiczny – może się spokojnie trafić segment określony jako „grupa łysiejących Afroamerykanów po trzydziestce, z problemami gastrycznymi, przebywająca na delegacjach służbowych w miejscowościach powyżej 15 tysięcy mieszkańców”. Potem dochodzą specyfikacje – w co wierzą, jaki mają kolor włosów, stan cywilny, jakim samochodem jeżdżą i na jaką odległość. I formułuje się potem reklamy mające skłonić owych „łysiejących Afroamerykanów” do zakupu akurat takiego szamponu z aloesem lub tak właśnie pachnących chusteczek. Nic dziwnego, bowiem grupa „łysiejących Kanadyjczyków” wymaga zupełnie innej strategii sprzedaży. I tak się to kręci. A kiedy czasem zdajemy sobie sprawę jak bardzo rozdęty jest ten w zasadzie pasożytniczy sektor gospodarki i jak bardzo wpływa na końcową cenę owego szamponu, którą właśnie my, PRZECIĘTNI KLIENCI musimy zapłacić, wolimy tę wiedzę wypierać i nadal komentować taki czy inny spot reklamowy. A pamięta jeszcze ktoś ów „sklep za rogiem”, poczciwy „jarzyniak”, w którym witani byliśmy właśnie MY, a nie „przeciętny” klient? „Dzień dobry, pani Kowalska! Co tam u syna? A mama już zdrowa?” Fajnie było, prawda? To jednak nie spełnia standardów narzuconych przez cywilizację hiper, mega, ultra, -plex, czy jak jeszcze ją określić. Zatem? Wiwat unifikacja! Przeciętny obywatel chce bowiem w dalszym ciągu funkcjonować w misternej sieci coraz bardziej przeciętnych, niestety, kreatorów reklamy i public relations. Najważniejsze, że się świeci i błyszczy. Show must go on!

Published in: on 03/02/2011 at 7:11 am  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2011/02/03/dobrze-nam-przecietnie/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: