Wesołych Świąt, mam Nadzieję!

Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem – Dante Alighieri

Unifikacja to skutek uboczny globalizacji. Czy tego chcemy, czy nie. Naturalną koleją rzeczy dotyczy ona wszystkich zachowań ludzkich, kultury i tradycji. Zatracanie drobnych czasem cech, które w efekcie składają się na coś nie do końca uchwytnego, zwanego narodową tożsamością, odbywa się w zasadzie bez przerwy. Erozja, nieuchwytna w kontekście godziny a nawet roku, uwidacznia się wtedy, gdy spoglądamy na wszystko z dłuższej perspektywy.

Tym razem nie będę jednak zajmował się tym wszystkim, co tak często było już poruszane- komercjalizacją Świąt, ich upodabnianiem do wzorca amerykańskiego, świąteczną gadżetologią, odchodzeniem poczciwego turonia, czy znajomością co najwyżej pierwszych zwrotek najstarszych kolęd. To oczywiście wszystko prawda i to w dodatku łatwa do zauważenia. Ja jednak tym razem o czymś znacznie głębszym i ważniejszym – o Nadziei. Bo właśnie z nią kojarzą mi się Święta Bożego Narodzenia i cały Adwent. Adwent nie tylko jako czas pokuty i wyczekiwania, ale właśnie jako symbol Nadziei.

Nie będę ukrywał, nie pamiętam kiedy byłem na Roratach. Pamiętam jednak, że szedłem wczesnym rankiem, przed szkołą, do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa trzymając w ręku lampion. Ciemno, mróz i to światełko. Cudowne uczucie. Z perspektywy czasu wręcz symbol.

Polskie życzenia przy opłatku. Nadzieja na lepsze jutro. Życzenia tego jutra. Zawsze głębokie, najczęściej poważne i pomimo czegoś. Od zawsze. Taka jest ta polska historia. Nie mogę udawać, że nie widzę, jak bardzo zmieniły się życzenia, składane dziś. Brakuje tych, wykraczających poza nasze codzienne sprawy, tych dla Polaków, dla kraju. A były takie – sam je słyszałem. Coś nam w tym wszystkim ucieka. Znika Nadzieja w sensie głębokim. Ta, która pozwala życzyć nam czegoś i wierzyć, „mieć nadzieję”, że to się spełni. Może to i skrót myślowy, ale nie może być prawdziwych życzeń, kiedy nie ma Nadziei. A czemu brakuje tej ostatniej? Nadzieja kojarzy się z dwoma rzeczami – z cierpliwością i jakimś wielkim celem do osiągnięcia. Zacznę od celu. Kiedyś była to wolność Polski, potem suwerenność, demokracja. Tak niepublicznie, dla siebie samych, spróbujmy zdefiniować ten cel, do którego dążymy jako społeczeństwo i co do którego „mamy nadzieję”, że go osiągniemy? To temat na dłuższe i na pewno głębsze rozważania. A cierpliwość? Przecież z definicji Nadzieja oznacza czekanie i wiarę w lepsze, w dobre rozstrzygnięcie. Ale my nie mamy czasu na Nadzieję, bo nie mamy czasu na czekanie, a już tym bardziej na cierpliwe czekanie. Wszystko musi być już, zaraz, dosłownie teraz. Nie możemy się spóźnić. Sukces musimy wywalczyć, wydrzeć, osiągnąć często przed innymi. Dlatego w obiegowej opinii Nadzieja jest matką głupich.

Czego życzyć innym? Stajemy przed sobą, w pracy, ale również w domu, przed drugim człowiekiem i… jak mało go znamy, jak niewiele wiemy o jego potrzebach! Życzymy mu… Najbezpieczniej… Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt? Co to tak naprawdę znaczy? Może właśnie teraz jest moment aby naprawdę uczciwie odpowiedzieć sobie i na te pytania? Wszystkim Czytelnikom i ich Rodzinom życzę ciepła, bliskości, spełnienia!

Published in: on 22/12/2010 at 8:13 am  Comments (1)  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2010/12/22/wesolych-swiat-mam-nadzieje/trackback/

RSS feed for comments on this post.

One CommentDodaj komentarz

  1. Nadzieja to nie jest czekanie. Nadzieja to jest działanie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: