Odprysk w oku

Ludzie nigdy nie są tak dobrzy ani tak źli jak ich opinie- Cyceron

Kochany, stary Andersen – Świat był za piękny. Diabeł stworzył krzywe lustro, które wszystko czyniło szkaradnym. I miałby sobie to lustro gdyby nie pękło. Ale ono pękło i rozsypało się na miliony drobnych kawałków, które dotąd unoszą się w powietrzu. Co jakiś czas wpadają do oczu wielu ludziom. Ich świat staje się wtedy na tyle szpetny i pozbawiony radości, że jedynym celem tych ludzi staje się obrzydzić go innym.

Wiele jest ostatnio ważkich głosów dowodzących, że świat i cała cywilizacja zmierzają ku upadkowi. Autorytety świata kultury i nauki przeprowadzają analogie pomiędzy rzeczywistością początku XXI wieku a starożytnymi cywilizacjami, które legły w gruzach. Autorytety owe różnią się bardzo często jedynie wskazywaniem na różne „izmy” i „cyzmy”, w których upatrują powód takiego stanu rzeczy.
Liberalizm, konsumpcjonizm, relatywizm nawet – mnożą się definicje, określenia i dowody na istnienie ogólnoświatowego zła, podgryzającego korzenie społeczeństwa. Trudno rozeznać się w tych diagnozach, wyrażanych w sposób skomplikowany i, chyba jednak skażony innym „izmem”. Koniecznie zatem sięgnijmy do naszych prostych, znanych powszechnie „stwo”, „ta” i „ść”. To poczciwe, staropolskie końcówki, nieskażone obcymi naleciałościami i przez to ogólnie zrozumiałe. Nie chowajmy się zatem za „izmy” i nazwijmy rzeczy po imieniu: lenistwo, miernota, głupota, tchórzostwo, warcholstwo (tak, to samo, które kojarzy się z liberum veto) i zawiść. Jakże wszystkie one wspaniale łączą się w całość i wchodzą we wzajemne relacje zgodnie z zasadami logiki. Głupota, podszyta tchórzostwem zamienia się w zawiść. Lenistwo w parze z miernotą jakże często skutkuje warcholstwem. Wszystko układa się jak w krążącej niegdyś tabeli słów, które dowolnie kojarzone, skutkowały potem pseudointelektualnymi „mowami” wodzów polskiej klasy pracującej.
Wszelkie wywody należy jednak podeprzeć przykładami. Dobrze, zrobię to teraz choćby po to, aby podać powód, dla którego piszę ten felieton.
Siedzą sobie ludzie z odłamkiem szkła w oku. Rzadko się wychylają, rzadko zabierają głos. O, przepraszam, koniecznie trzeba uściślić – rzadko mówią podpisując się pod swoimi słowami, bo tak naprawdę nie tracą żadnej okazji do zabrania głosu. Różnego rodzaju donkiszoci walczący z tirami (zadanie na jakiś amatorski seans spirytystyczny: wywołać ducha Freuda i wyjaśnić, jaki też kompleks ukryty może stać za tirem), wallenrodzi w lisich skórkach piętnujący każdego, kto wychyli się poza masę, którą oni uważają za społeczeństwo. To szemrane społeczeństwo, któremu anonimowość dają różnego rodzaju fora dyskusyjne, w których nie jest problemem zawędrowanie z Betlejem do budynku Magistratu i odwrotnie. Skojarzenie Szopki z polskim piekiełkiem (jakże odkrywcze!) zdaje się być jedyną wartością wyciągniętą z drogiego dla nich (ba!) czasu Adwentu i Bożego Narodzenia. Według tych „niki_mausów”, „gości” i różnych takich, jeśli ktokolwiek cokolwiek robi to musi mieć z tego korzyści (awansuje wtedy, jak autor tego felietonu do miana „beneficjenta”) lub musi się „lansować” (to straszliwe przestępstwo również, zdaniem naszych zgorzkniałych krytyków, popełnił autor). W jakich celach? Niecnych oczywiście! Beneficja rzeczone i dobra zyskane po długim i dokładnym procesie lansowania się służyć będą na przykład autorowi tego tekstu do otumanienia i w efekcie zniewolenia „niki_mausów” i „gości”. Oni jednak, czujni i zacni, przejrzeli te niecne plany już dawno i sojuszowi lansujących się beneficjentów z siłami Magistratu i wszelkich innych sfer wpływu, grup trzymających władzę itp. dadzą stanowczy odpór! Uff…nawet mnie rewolucyjnie, konspiracyjnie i spiskowo się zrobiło.
Żart był zawsze dobrą bronią… Ironia – tarczą. Jakoś jednak nie wierzę w skuteczność tej broni w zwarciu z naszymi czujnymi obywatelami. Sypną się inwektywy, pomówienia i plotki. To normalne. To polskie. Szanuję swobodę wypowiedzi utajnionych potomków Don Kiszota, toleruję (to podkreślam) ich pojmowanie demokracji i swobody wypowiedzi. Dotąd jednak nie pozwoliłem i, jak sądzę, nie pozwolę w przyszłości na doprowadzenie mnie do stanu, w którym stwierdzę „nie warto”. Bo teraz są chwile zwątpienia a wtedy byłaby sromotna klęska rzeczy, w które wierzę. Bezsensowny akt poddania wartości, które sobie określiłem grzesząc, błądząc, ale szukając swojego miejsca. Poddania przeciwnikowi, który ich sobie nawet wyobrazić nie potrafi. Przepraszam – za przeciwnika uważam tego, kto nie udaje „myszki”, żeby sobie skubnąć kogoś tu i ówdzie niezauważony i nie nadużywa zasad staropolskiej „gościnności”.
Wylansowany i wypromowany ponad wszelką przyzwoitość beneficjent – Dariusz Jezierski

Published in: on 18/12/2010 at 7:30 am  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2010/12/18/odprysk-w-oku/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: