Cierpliwości!

Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego. – Marek Aureliusz

Jeśli kiedyś zdarzyło Ci się przestępować z nogi na nogę, kiedy ktoś do Ciebie mówił niekonieczne Cię interesujące rzeczy, jeśli cmokałeś znacząco, kiedy uczennica przy sklepowej kasie mozolnie wbijała jakieś tajemnicze kody w klawiaturę, jeśli wreszcie podnosiłeś głos tłumacząc to samo po raz któryś z rzędu jakoś dziwnie niepojętnemu słuchaczowi, znaczy to z całą pewnością, że nie jesteś cierpliwy.

Skąd się bierze nasza niecierpliwość, tak łatwo zresztą przechodząca w irytację? Dlaczego z uporem maniaka wciskamy czasem klakson samochodu stojąc w parusetmetrowym korku i wiedząc, że to w niczym nie pomoże? Brak nam czasu. Ta najprostsza odpowiedź jest także jedyną prawdziwą. We współczesnym świecie czas to pieniądz, który, jak wprawdzie mówią, szczęścia nie daje, ale… lepiej żeby był. Nie mamy czasu na wykonywanie czynności i gestów nieracjonalnych, nieekonomicznych i nieefektywnych. Ględzenie ze staruszką z parteru? Nieracjonalne! Niczego ciekawego się od niej nie dowiemy, a to, że ta blondyna z trzeciego piętra zmienia facetów jak rękawiczki, sami widzimy. Mozolne posuwanie się w ogonku przy kasie? Nieekonomiczne! Zwłaszcza, jeżeli akurat „wyskoczyliśmy” z biura po bułkę i serek topiony (w takim przypadku słowo „nieekonomiczne” jest zresztą jak najbardziej adekwatne). Odrywanie się od wyjątkowo dziś interesującego programu Drzyzgi, aby po raz trzeci tłumaczyć dziecku, dlaczego żelazo raz ma wartościowość +2, innym razem +3 a jeszcze innym +6? Nieefektywne! Dzieciakowi i tak pomyli się z chromem, a poza tym od dawna zastanawiasz się, co za (…) opracowują nasze odkrywcze programy szkolne. Zapewne więc Twoja niecierpliwość wydaje Ci się usprawiedliwiona, prawda? Jeśli jesteś dobrze wychowany to nawet uda Ci się ją ukryć… Tak myślisz? Spójrz na smutek w oczach staruszki mówiącej „ale ja już nie będę pani zanudzać”, przyjrzyj się uważnie jak zestresowana i bliska płaczu jest młodziutka „przyszła ekspedientka”, którą wszyscy z góry na dół łajają… Zobacz na pełną zawodu rezygnację dziecka, które po raz kolejny przekonało się, że z autorytetami to jednak różnie bywa. A za parędziesiąt lat zrozumiesz to inaczej, zaczepiając młodszego sąsiada, ot tak zwyczajnie, żeby pogadać i przypomnieć sobie, że człowiek istotą społeczną się mieni…

Nie będę więcej nadużywał Waszej cierpliwości, Drodzy Czytelnicy…

Published in: on 15/12/2010 at 7:28 am  Comments (1)  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2010/12/15/cierpliwosci/trackback/

RSS feed for comments on this post.

One CommentDodaj komentarz

  1. Niestety. Tak jest i ciężko z tym walczyć. Ale trzeba próbować…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: