O czym szumią wierzby?

„W polityce głupota nie stanowi przeszkody” – Napoleon Bonaparte

Lipa drobnolistna (Tilia cordata) szumiała niegdyś Janowi z Czarnolasu i tak mu w głowie zaszumiało, że stał się ojcem poezji polskiej a lipa kojarzy się już  z nim nieodłącznie. Chrobry – dąb szypułkowy (Quercus robur) z Borów Dolnośląskich, z racji wieku i potęgi, wspartych legendą ludową, nosi dumne imię naszego pierwszego monarchy. Wierzba płacząca (Salix x chrysocoma) to gatunek, który najbardziej pasuje do Macieja Giertycha. Jego „Wojna cywilizacji w Europie” to wystarczający powód by zapłakać.

Skąd te łacińskie nazwy gatunków drzew? Cóż, autor tego felietonu puszcza oko do autora broszury rozprowadzonej w Parlamencie Europejskim 13 lutego 2007 r., profesora dendrologii (właśnie! – to nauka o drzewach) Macieja Giertycha, europarlamentarzysty (niestety). Kontrowersje, jakie wzbudziła rzeczona publikacja, ostre niejednokrotnie reakcje europejskich mediów a także zwykła ciekawość sprawiły, że z oficjalnej strony prof. Giertycha ściągnąłem polskie tłumaczenie pracy. Szybko sięgnąłem jednak do angielskiego oryginału chcąc sprawdzić, czy „rodzynek”, który znalazłem już na 5 stronie nie jest wynikiem błędu tłumaczenia.
Błędu tłumaczenia!! Szanowni Państwo czy to nie znak czasu? „Dzieła” polskiego polityka, europarlamentarzysty, tłumaczone są na język ojczysty! Nie odwrotnie! Co więcej – w krótkiej nocie pod „polskim tłumaczeniem” czytam „Pragnę serdecznie podziękować prof. Władysławowi Chałupce za językowe poprawienie mi niniejszego tekstu”. Sam zwrot „językowe poprawienie mi” brzmi dość niezgrabnie, nieprawdaż? Przestaje to być jednak zabawne, kiedy przeczyta się sam tekst – mimo tak fachowej opieki językowej sporo w nim błędów, są nawet gramatyczne. A skoro tekst jest oficjalnym dokumentem funkcjonującym w aspekcie polityki międzynarodowej, czy nie została przypadkiem złamana „Ustawa o ochronie języka polskiego”? Zapewne tak, ale pan minister Ziobro zbyt jest zajęty szukaniem dowodów winy pewnego zbrodniarza w białym fartuchu. Ma kłopot, bo dotąd w zasadzie nie udowodniono nawet faktu popełnienia zbrodni. Ja natomiast wykażę się obywatelską odpowiedzialnością i nie będę mu w tym przeszkadzał, składając doniesienie o popełnieniu przestępstwa.
Zostawmy jednak kwestie filologiczne. Wszak nie językowa poprawność jest kryterium mającym stanowić o wartości „Wojny…”. Powinienem w końcu zająć się tą wartością, a przecież muszę jeszcze wyjaśnić sprawę „rodzynka” z 5 strony, od której to sprawy oddaliłem się znacznie meandrami dygresji. A rodzynek to smakowity. Otóż profesor dendrologii (to jedna z nauk biologicznych, a to ważne!) pisze: „Rasa to cecha somatyczna; stanowi aspekt zoologii człowieka”. Niegdyś autor tego felietonu, przygotowując się do jednego z erudycyjnych teleturniejów (oczywiście w nadziei poprawienia swojej kiepskiej sytuacji majątkowej) wbijał sobie w głowę, że zoologia to nauka o zwierzętach. Czas to zabójca pamięci a poza tym nauka współczesna rozwija się tak szybko, że autor felietonu skonfrontował swoją niegdysiejszą wiedzę ze stanem obecnym. Nic się nie zmieniło – zoologia to nadal nauka o zwierzętach a zgłębiając tajniki wszelakich „logii” autor przekonał się, że panu profesorowi zapewne chodziło o fizjologię. Ale, ale, Panie Macieju! Jakże to tak? Wszakże jakiś czas temu, reprezentując niezliczone rzesze rodaków, podważał Pan wiarygodność darwinowskich bredni? I teraz co? Że niby my mamy zoologię? Że niby my zwierzęta?
Znowu odbiegłem od tematu wartości „Wojny cywilizacji w Europie”. A przecież drobne nieścisłości naukowe nie powinny podawać jej w wątpliwość. Tylko, że…Tylko, że ja bardzo przepraszam, ale kończy mi się limit miejsca przeznaczony na „Kątem oka”.
Dość żartów! Cała praca ma co najwyżej wartość nieźle napisanej rozprawki, przybliżającej poglądy kogoś innego (w tym wypadku Feliksa Konecznego). Autor niniejszego felietonu podnosi w związku z tym konieczność wprowadzenia, obok lub zamiast lustracji, także weryfikacji pod względem kwalifikacji. Żeby profesor dendrologii nie musiał więcej publicznie rozpowszechniać własnych przemyśleń z dziedziny historiozofii i nauk pokrewnych.
 „Rozszumiały się wierzby płaczące…”

Published in: on 08/12/2010 at 10:00 pm  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://darjez.wordpress.com/2010/12/08/o-czym-szumia-wierzby/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: